Radość szczeniaka

W ostatnią niedzielę czekając na pociąg zwróciłem uwagę na psa ze szczeniakiem.

Pogoda była dżdżysta, pełno kałuż na drodze więc szczeniak, a był puszysty, wyglądał jak nieboskie stworzenie. Był cały mokry i brudny, ale energia go rozpierała. Z radością wskakiwał w każdą napotkaną kałużę i z jeszcze większą radością co chwilę podbiegał do swojego zwierzęcego opiekuna, aby go zaczepić.

Jean Renoir - dziewczynka

Rozejrzałem się w poszukiwaniu ich właściciela, ale było pusto. Zdaje się, że były to bezpańskie psy.

W tym momencie się rozczuliłem i zrobiło mi się ich szkoda.

Czemu?

To mi dało do myślenia. Dlaczego tak mnie to poruszyło?

Pociąg, na który czekałem nadjechał, więc wsiadłem i się zamyśliłem.

Wiele razy widziałem bawiące się na podwórku brudne, źle ubrane dzieci z ubogich rodzin. Wówczas również coś się we mnie poruszało. Zawsze czułem bezsilność wobec skali problemu. Co może jeden człowiek?

Jednak tym razem dotarło do mnie coś jeszcze.

W oczach szczeniaka widziałem radość. W oczach tych dzieci, również wiele razy widziałem radość.

Ten szczeniak bawił się radośnie czując zapewne opiekę dorosłego psa. Dorośli, których obdarzamy zaufaniem zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa. Gdy dorastamy i wspominamy szczęśliwe chwile z dzieciństwa, to często dotyczą one wspólnych zabaw z rodzicami, albo zabaw w obecności rodziców lub osób, które zapewniały nam okresy beztroski.

Co ciekawe, sytuacja materialna nie była najważniejsza. Najważniejsze było samopoczucie, a to związane było z miłością, byciem kochanym, bezpiecznym, otoczonym ciepłem, zainteresowaniem i opieką.

Dorastanie w zamożnej rodzinie, gdzie niczego nie brakuje, gdzie można mieć najnowsze iPody, iPhony, tablety itp. nie da takich radosnych wspomnień jeśli zabraknie bliskości z rodzicami. Co z tego, że rodzice kupują wszystko co dziecko chce a nie poświęcają czasu, aby okazać mu miłość? Miłości nie da się kupić.

I tu ponownie pomyślałem o szczeniaku.

Nie mam pojęcia jaki wpływ na życie tego szczeniaka miały te chwile, ale to mogły być najszczęśliwsze chwile w jego życiu. My ludzie również  pragniemy takich radosnych i beztroskich chwil.

Takiej radości szczeniaka.

Panie Premierze, jak żyć?

Dziś rano obudziłem się z pewnym niepokojem. Żony nie było w łóżku, syna nie było w jego pokoju. Pies i kot spoglądali na mnie smętnym wzrokiem. Nawet teściowa nic nie mówiła.

autor: Vincet van Gogh

Spojrzałem za okno, nie było słońca.

Włączyłem telewizor, nie było sygnału.

Włączyłem komputer, nie było internetu.

Najczarniejsze myśli zaczęły mi się kłębić w głowie.

Zostałem sam na sam ze sobą i z własnym życiem wewnętrznym. Tykanie zegara wpijało się w mózg. Świergot ptaka za oknem wydawał się nie do zniesienia. Nawet znoszenie delikatnego powiewu wiatru wydawało się ponad siły.

Zostałem odcięty od świata i skazany na komunikowanie się z bliskimi za pomocą XX wiecznej metody werbalnej!!!

Po chwili ochłonąłem i dotarła do mnie straszna myśl.

Jednak się zaczęło. Jednak Majowie mieli racje. Jednak to wszystko przewidzieli.

Usiadłem i cicho załkałem.

Panie Premierze!

Jak żyć?

Jak żyć bez internetu?!!!

Yakuza, wprowadzenie do mechaniki gry

Od jakiegoś czasu podejrzewałem, że wśród was jest prowokator. Ktoś, kto dąży do wywołania wojny między klanami. Daję wam godzinę, byście ustalili kto z was jest tym prowokatorem. Potem przybędę i wymierzę sprawiedliwość. Pamiętajcie o naszych zasadach:

  • okazuj szacunek każdemu o wyższej randze,
  • nigdy nie patrz mu w oczy i pamiętaj, że to on odzywa się pierwszy,
  • inicjatywa należy do wyższego rangą,
  • jeśli złamiesz zasady, może spotkać cię kara.

Misuke Kakashi Daimyo Klanu z Doliny

autor: Vincent van Gogh - Kwitnąca gałąź migdałowca

Tak przedstawia się pokrótce fabuła gry, którą niedawno stworzyłem. Jest to hybryda jeep forma z larpem.

W grze uczestniczyć może ok 10 osób.

Każda osoba otrzymuje kartę postaci zawierającą: imię i nazwisko odgrywanej postaci, oraz funkcję pełnioną w klanie. Pozostałe informacje o osobie, jej motywacjach, ostatnich wydarzeniach, w których uczestniczyła oraz wydarzeniach, w których nie brała bezpośrednio udziału, ale mających wpływ na życie całego klanu, opisane są na kartach zdarzeń i pojawiają się w trakcie gry.

Zastanawiałem się, kto ma nadawać tempo grze i wybrałem wariant z rangami. Uczestnicy spotkania, są członkami shierarchizowanej struktury, dlatego to osoba o najwyższej randze prowadzi obrady, losuje i odczytuje kolejne karty zdarzeń, udziela głosu pozostałym uczestnikom spotkania, zadaje im pytania i w ten sposób kontroluje czas gry.

Gracze mają jedynie godzinę na ustalenie, kto spośród nich jest prowokatorem, więc presja czasu dodatkowo podnosi emocje.

Wyobraziłem sobie, że prowadzący grę może okazać się niesprawiedliwy, może rzucać niesłuszne oskarżenia, ignorować niektóre karty zdarzeń a innym poświęcać zbyt wiele czasu. Naturalny by był bunt. Jak go przeprowadzić?  A co jeśli dwie osoby będą miały tą samą rangę? Jak rozstrzygną spór między sobą? Dogadają się, czy będą się chcieli wzajemnie wyeliminować?

Wprowadziłem jeszcze dwa parametry: atak i unik.

W trakcie gry, gracz może zdecydować się na wykonanie ataku. Atakowany gracz broni się unikiem. Jeśli punkty ataku przewyższają punkty uniku to atak się powiódł i atakowany gracz ginie.

Jeśli ginie osoba najwyższa rangą to prowadzenie gry przejmuje kolejny gracz z najwyższą aktualnie rangą.

Jak przyznawane są punkty rangi, ataku i uniku?

Tu pojawia się element strategii.

Przed grą, każdy gracz dysponuje 10 punktami. W tajemnicy rozdziela je pomiędzy te trzy parametry. Każdy parametr musi mieć przynajmniej 1 pkt. Zliczone razem dają maksymalnie 10 pkt. Na początku ujawnione zostają rangi. W ten sposób pojawia się gracz, który mając najwyższą rangę rozpoczyna grę i ją prowadzi. Jeśli zdarzy się, że kilku graczy ma najwyższą rangę to wspólnie prowadzą grę. Pozostałe parametry pozostają w tajemnicy do czasu ich użycia.

Gracze defensywni zainwestują pewnie w unik, by czuć się bezpiecznie. Jednak będzie to kosztem ataku i rangi, więc nie będą mieli zbyt wiele do powiedzenia. Ich pozycja w hierarchii grupy może być niska, więc mogą paść ofiarą niesłusznego posądzenia o prowokacje.

Odważniejsi, wierzący w walkę zainwestują pewnie w atak. Kto im zagrozi jeśli będą mieli np 8 pkt ataku? No, cóż. Jednak nikt nie jest nieśmiertelny. Trzeba pamiętać o kolejnej zasadzie. Gracz wykonujący atak staje się na ten moment bezbronny wobec ataku innej osoby. Możliwe, że pokona osobę, którą atakuje, ale jeśli ktoś inny w tym momencie zadeklaruje atak to nawet atak o wielkości 1 pkt będzie udany. Żaden unik nie uchroni takiej osoby przed śmiercią. Jest to wentyl bezpieczeństwa wobec osób, które chciałby wszystko rozstrzygnąć szybką walką. Super wojownik o ataku 8 pkt może zginąć z ręki słabeusza.

Ktoś o charakterze negocjatora, manipulatora, lubiący mieć kontrolę nad tym co się dzieje zainwestuje pewnie w rangę. Da mu to możliwość wpływania na tempo gry, interpretacje wydarzeń, rzucanie oskarżeń i wiele innych możliwości. Jednak niesprawiedliwe postępowanie może zostać ukarane śmiercią z ręki pokrzywdzonego gracza, który może się okazać dobrym wojownikiem. Aktualnie najwyższy rangą korzysta z pewnego ciekawego przywileju. Ponieważ w hierarchii musi być porządek i powinny być zachowane pewne zasady to jeden raz może ukarać dowolnego gracza obniżeniem mu rangi o jeden punkt. Jednak może uczynić to tylko raz.

Są tu więc elementy strategicznego myślenia i negocjacji.

A jak się kończy gra?

Po godzinie pojawia się daimyo i wymierza sprawiedliwość.

Jaką? Taką jaki będzie jego humor.

Prowadzący grę losuje sposób zakończenie gry, więc mogą przeżyć gracze uczciwi i zdyscyplinowani, albo śmiali i waleczni, albo zupełnie inni.

Po kilku testach tej gry podoba mi się w niej występująca immersja, strategia i nieprzewidywalność.

Pozostaje stworzyć karty zdarzeń.

Powodzenia.

Mniejsze zło, uniwersalna socjotechnika

Głosujcie na nas! Jeśli nasi przeciwnicy dojdą do władzy to grozi nam dyktatura, gwałcenie praw obywatelskich, zapaść cywilizacyjna i utrata pozycji na arenie międzynarodowej!

Wybory są szczególnie dobrym momentem do obserwowania stosowania socjotechnik w praktyce. W czasie wyborów często nie jesteśmy zadowoleni w 100% z programu partii na którą głosujemy, ale pocieszmy się, że dokonaliśmy wyboru mniejszego zła. W efekcie decydujemy o tym, co nie powinno się zdarzyć, zamiast decydować o tym co powinno się wydarzyć. Skupiamy się na negatywach i taki negatywny wydźwięk uzyskuje polityka.

autor: Henri Matisse

Jednak czy tylko w polityce mamy do czynienia z tzw. mniejszym złem?

Ile razy dzieci są stawiane przed właśnie takim wyborem?

- Jeśli nie będziesz się uczył to następnym razem jak wrócę z wywiadówki dostaniesz w tyłek!

W efekcie dziecko nie lubiące nauki dokonuje negatywnej selekcji.

- Choć nie lubię się uczyć – myśli – to lepsza taka dolegliwość, niż lanie.

Ile razy jadąc na urlop zdarza się taki wybór?

- Chcę pojechać na urlop do egzotycznego, ciepłego kraju, nad ciepłe morze, ale mnie nie stać więc pojadę do Mielna nad Bałtyk.

A co jeśli dotyczy to wyboru partnera życiowego?

- Co prawda nie jest piękny/piękna, ale jest i jakoś się przyzwyczaję, nie chcę zostać sam/a na starość.

Ile razy dokonujemy wyboru mniejszego zła?

Jak często utwierdzamy się w taki przekonaniu, w takim myśleniu?

Nawet mamy przysłowia na tą okoliczność:

- Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

- Na bezrybiu i rak ryba.

Gdzie tu socjotechnika?

Wiedząc jak często nam towarzyszy takie myślenie, łatwo je wykorzystać i obrócić je przeciwko nam.

W czasie wyborów politycy licytują się w obrzydzaniu nam swoich przeciwników, starając się uruchomić w nas ten mechanizm.

Po wyborach, podejmując kontrowersyjne decyzje starają się dołączyć do nich dodatkowo takie, które:

- wzbudzą w nas oburzenie i wówczas będą mogli z części z nich zrezygnować ku naszemu zadowoleniu, a swój pierwotny cel i tak osiągną. W negocjacjach można porównać to do sytuacji, w której sprzedający chce uzyskać cenę np. 100.000zł, ale proponuje 120.000zł, po czym targując się opuszcza o 20.000 zł i nabywca jest zadowolony i sprzedający zarobił ile zamierzał. Z życia biorąc, Rosja już nie raz zimą odcinała dostawy gazu do Europu, aby uzyskać wyższą cenę za gaz, cenę jaką sobie na początku założyła. Przywrócenie dostaw gazy stawało się elementem negocjacji, po czym wszyscy się cieszyli, że jest ponownie gaz mimo, że droższy;

- albo nie rzucające się w oczy, doczepione przy okazji przepisy ze znaczenia, których sobie czasem nie zdajemy sprawy. W negocjacjach można to porównać do sytuacji sprzedaży wiązanej tzn. kupującemu nie zależy na dodatkowo nabywanej korzyści i jest mu ona obojętna, ale tak bardzo zależy mu na tej podstawowej, że godzi się na zakup całego pakietu. Z życia, możemy przytoczyć obecne protesty przeciw podpisaniu porozumienia ACTA, które w szerokim odbiorze społecznym zagrozi wolności w internecie, a tym czasem podstawową sprawą są pieniądze z patentów należących do wielkich korporacji. W tym przypadku uwaga społeczna jest skierowana w inną stronę i może nawet uda się ochronić swobodę w internecie, ale korporacje prawdopodobnie i tak zarobią, bo ile osób na to zwróciło uwagę?

Jak widać, socjotechnika mniejszego zła ma bardzo szerokie zastosowanie, a im częściej wybieramy w swoim życiu  mniejsze zło, tym łatwiej się jej poddajemy.

ACTA i pełzające zmiany

Mam wrażenie, że coś się zmienia. Powoli, systematycznie, niezależnie od ilości protestujących i niezadowolonych. Zmiany przetaczają się jak walec.

Rząd bez szerszych konsultacji decyduje się na podpisanie międzynarodowego porozumienia ACTA.

Premier dziś mówi, że nie ugnie się szantażowi i porozumienie podpisze. To wyrażanie własnego zdania przez obywateli jest teraz traktowane jako szantaż???

autor: Henri de Toulouse-Lautrec - Prostytutki

Wojska do Iraku i Afganistanu zostały wysłane bez zgody parlamentu, wymaganej jeśli przyłączamy się do wojny, o przepraszam to przecież są misje stabilizacyjne a nie wojna, tylko czemu nasi żołnierze walczą i giną w działaniach wojennych?

Publicyści coraz częściej zwracają uwagę, że parlament, instytucja konsultacji społecznych, obywatelskie projekty ustaw są coraz częściej pomijane, a to powoduje osłabianie demokratycznych mechanizmów w naszym państwie.

I nie chodzi mi o tą czy inną partie. Myślę, że to nie ma znaczenia kto rządzi, bo linia “frontu” przebiega chyba inaczej. Przebiega w poprzek interesów partyjnych, a zgodnie z czyimi interesami to okaże się może w przyszłości.

Rozumiem walkę z piratami, którzy powielają czyjąś twórczość i wzbogacają się na jej rozpowszechnianiu, ale nie rozumiem pomysłów typu:

- zamykanie całych portali jeśli znajdą się na nich pirackie treści (stosowanie odpowiedzialności zbiorowej jest sprzeczne z naszą europejską kulturą),

- przekazywanie pomiędzy prywatnymi instytucjami informacji dotyczących najszerzej pojętych danych o obywatelach (dotychczas mogły to robić jedynie organy ścigania, a nie prywatne firmy).

Od paru dni słyszę z ust różnych osób publicznych, rożne wątpliwości. Być może nie mają racji, być może się mylą, ale tego się nie dowiemy, bo zabrakło czasu na dyskusję i wymianę poglądów.

Zamiast wymiany poglądów usłyszałem wczoraj z ust jednego z ministrów naszego rządu, że nie możemy już się wycofać, ponieważ prace nad ACTA trwały od 2006r.

Jak więc mam to rozumieć? Jesteśmy pod ścianą?

Gdy patrzę na takie przypadki to mam wrażenie, że jesteśmy świadkami pełzających, trudno odwracalnych  zmian.

A kiedy to się zaczęło?

Myślę, że ważnym impulsem były zamachy z 11 września w USA. Po nich społeczeństwa, w imię zachowania bezpieczeństwa, dały swoim rządom przyzwolenie na ograniczanie wolności osobistych i widzę, że to chronienie nas coraz bardziej rozpełza się na coraz to nowe obszary naszego życia.

Ja się nie łudzę się, że coś się zmieni. Myślę, że jest to proces dziejowy, który dzieje się niezależnie od naszych przekonań i chęci. Zdaje się, że demokracja i wolność osobista w dotychczasowym kształcie się zużyła i wyłania się powoli nowy model zarządzania społeczeństwem.

Zobaczymy co z tych zmian wypełźnie.

Jestem jednak pesymistą i jestem rozczarowany.

Chciałbym czuć się podmiotem a nie przedmiotem.

Piramida w głowie

Jeszcze wczoraj prowadzili mądre dyskusje o naturze świata, miejscu człowieka w przyrodzie, o tym gdzie mieszkają liczby pierwsze i z każdą taką dyskusją czuli, że znaleźli swoje miejsce w życiu, że są ważni, że są elitą społeczeństwa. Czuli, że ich samorealizacja sięga szczytu.

Swoją drogą, jak mogli myśleć inaczej, skoro cieszyli się powszechnym szacunkiem i uznaniem? Otrzymywali odznaczenia budowniczych “tego i owego”. Ich potrzeba szacunku i akceptacji była zaspokojona.

autor: Francisco Goya - cykl Okropności wojny

Czuli się ważną częścią społeczności. Ludzie ich kochali. Kochali ich pomysły, ich publiczne, nadawane na żywo w tv prezentacje szermierki słownej.

Wiedzieli, że ludzie chcą ich oglądać. Mieli podpisane kontrakty na kolejne odcinki ich programu. Dawno nie czuli się tak bezpiecznie. Domy, samochody, baseny, szampan, kawior i kobiety.

Wyglądało na to, że wszystkie ich potrzeby były zaspokojone.

Jednak nagle wszystko się zmieniło.

Nikt nie przewidział, że wojna wybuchnie z taką niepohamowaną gwałtownością.

Elektrownie i nadajniki zostały wyeliminowane w pierwszej fazie ataku.

Brak było informacji co i gdzie się dzieje. Wybuchała panika.

Kontrakty stały się nieważne, każdy martwił się o siebie, więzi społeczne uległy rozerwaniu, jutro stało się niepewne.

Już nie liczyły się:

  • potrzeba samorealizacji,
  • potrzeba szacunku i uznania,
  • potrzeba przynależności i miłości,

nawet

  • potrzeba bezpieczeństwa przestała być ważna

została tylko

  • potrzeba fizjologiczna.

Zapewnić sobie biologiczne przetrwanie do jutra.

Zeszliśmy na sam dół opisanej przez XX-wiecznego amerykańskiego psychologa humanistycznego Abrahama Maslowa hierarchii potrzeb, zwanej przez niektórych piramidą Maslowa.

Spadliśmy na sam dół, który charakteryzuje zwierzęta i pierwotniaki. Przeżyć i przedłużyć gatunek. Dwie ostateczne potrzeby.

Życie wystawiło nas na próbę, a próba pokazała jak niewiele nas odróżnia od zwierząt. Piramida potrzeb w naszej głowie się zawaliła.

Spadliśmy w otchłań.

Celem powyższego tekstu jest ukazanie struktury i redukcji potrzeb uszeregowanych wg Abrahama Maslowa.

Pionierzy

Szukając nowych rynków zbytu, szef pewnej firmy obuwniczej wysłał do Afryki swojego przedstawiciela. Po kilku dniach przedstawiciel dzwoni do szefa i zrezygnowanym głosem zdaje mu relacje:

autor: Francisco Goya - Burza śnieżna

- Szefie, szkoda gadać. Tu niczego nie sprzedamy. Tu nikt nie nosi butów. Tu wszyscy chodzą boso.

Szef się zastanowił, odwołał przedstawiciela i w jego miejsce wysłał innego. Po kilku dniach, drugi przedstawiciel dzwoni i rozentuzjazmowany krzyczy:

- Szefie!!! Strzał w dziesiątkę! Nieograniczony rynek zbytu! Tu nikt nie nosi butów. Tu wszyscy chodzą boso!!!

To typowa opowieść, która często pojawia się na szkoleniach dla osób zajmujących się handlem. Pokazuje jak różnie można zinterpretować te same fakty i jak różne można wyciągnąć wnioski.

Zakładając innowacyjny biznes, lub biznes w mało popularnej branży, albo podejmując inne działania nie koniecznie biznesowe, zastanawiamy się czy znajdziemy odbiorców i czy warto inwestować swój czas i pieniądze. Może lepiej zająć się czymś co jest już popularne?

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, zadajmy sobie inne.

Czy jestem typem pioniera?

To jest najważniejsze pytanie. Jeśli lubię działać kreatywnie, potrzebuję swobody, lubię pokazywać klientom coś nowego i mam zapał, to tak. Róbmy coś nowego, nieszablonowego. Mamy dusze pioniera.

Jeśli jednak jest inaczej, to lepiej zajmijmy się czymś o ugruntowanej marce.

Duszę pioniera miał drugi przedstawiciel. On widział możliwości. On widział nagrodę, która czeka na pionierów.

Nagrodą jest satysfakcja, poczucie spełnienia, a w handlu wyższy zysk.

Współcześni retorzy – konkurs

Agent wreszcie skończył prezentację oferty ubezpieczeniowej. Małżonkowie odetchnęli z ulgą. Będą mogli mu grzecznie odmówić, podziękować za wizytę i więcej go już nie zobaczą, a ich przyjaciółka będzie zadowolona, że dali szanse jej nowemu chłopakowi. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to agenci ubezpieczeniowi też miewają bliskich, przyjaciół, a nawet rodziny.

autor: Auguste Renoir - Konwersacja

- Dziękujemy Panu za poświęcony nam czas. Prezentacja była bardzo ciekawa i jeśli będziemy zainteresowani to się z Panem skontaktujemy. W tej chwili nie stać nas na opłacanie składki ubezpieczeniowej – grzecznie i z poczuciem zakończonego spotkania oznajmił Pan domu.

- Nie stać Państwa na składkę? Cóż, w takim razie jest to właśnie najlepszy powód, aby się ubezpieczyć. Bezpieczeństwo finansowe Pana małżonki gdy Pana zabraknie jest przecież dla Pana najważniejsze. Nieprawdaż? 

Po tych słowach żona spojrzała wymownie na męża. Mąż stracił głos i spotkanie zamiast się zakończyć, przeszło w fazę negocjacji.

Jak to możliwe?

Rozmowa to swoista gra, a słowa są w niej wieloznacznymi symbolami. Każdy z  graczy, próbuje nadać własny sens tym symbolom tak, aby doprowadzić do pożądanego przez siebie zakończenia.

W dawniejszych czasach elementem wykształcenia była retoryka, czyli sztuka wysławiania się i skutecznego argumentowania. Sztuka ta wywodzi się ze starożytnej Grecji a spopularyzowali ją w Atenach w V w p.n.e. Protagoras i Gorgiasz, ówcześni sofiści. Nauka polegała między innymi na tym, aby potrafić przekonująco uzasadnić swoje stanowisko oraz tak samo przekonująco uzasadnić stanowisko przeciwne. Sztuka ta okazała się tak użyteczna, że uczyli jej się nawet politycy.

Skoro można było przekonująco uzasadniać każdy pogląd to pojawiła się możliwość manipulacji a wraz z nią wiele technik, zwanych technikami erystycznymi.

Jednej z takich technik użył w przytoczonym na wstępie przykładzie agent ubezpieczeniowy. W błyskotliwy sposób odwrócił argument przeciwnika przeciwko niemu samemu, pozbawiając go w zasadzie obrony.

Jest to chytre zagranie, które w większości przypadków pozbawia przeciwnika dalszej argumentacji.

Można jednak spróbować po raz kolejny odwrócić argument przeciwko agentowi.

Jak by brzmiał, ten sam po raz kolejny odwrócony argument?

A może jest inne, asertywne rozwiązanie tej sytuacji?

Jeśli ktoś ma pomysł to czekam na podpowiedzi do końca stycznia 2012r. Osoba, która sformułuje najskuteczniejszą, asertywną, ripostę na słowa agenta otrzyma wirtualny Laur Retora.

Zbieramy to co siejemy

On, ona i małe dziecko. Ładna pogoda, słońce, las i wspólny rodzinny spacer. Wszystkie trzy twarze radosne i roześmiane.  Jednak nic nie trwa wiecznie… W końcu rozbrykany maluch potknął się o wystający z ziemi korzeń i padł na ziemie jak długi. Nastał koniec sielanki. Maluch wybuchnął tak głośnym płaczem, że chyba nawet najgroźniejszym zwierzętom spadła samoocena i szybko się pochowały gdzie tylko się dało. Serce mamy od razu kazało ruszyć z pomocą, ale ojciec dał jej szybką reprymendę: “Zostaw, sam musi się podnieść. Musi wiedzieć, że w życiu nikt się nad nim nie będzie rozczulał. Musi być twardy.” I tak narodził się nowy twardziel.

autor: Johann Zoffany

Chyba każdy z nas spotkał się z pouczeniami i ostrzeżeniami, żeby dzieci nie przytulać zbyt często, nie poświęcać im zbyt wiele uwagi, nie biec do nich za każdym razem gdy płaczą, nie pomagać za wiele itd. i wszystko to po to, by nie rozpieścić, nie rozpuścić, nie zepsuć.

Słowem, okazywanie czułości nie jest wychowawcze.

Widzę wyraźną różnicę pomiędzy zachowaniami pokoleń z pierwszej i drugiej połowy XX wieku.

Twardych, suchych rad udzielają przeważnie ludzie starsi, nasi dziadkowie, czasem rodzice. Oni dorastali w trudniejszych czasach, których obyczajowość była bardziej surowa, tradycyjna, wypełniona poczuciem obowiązku wobec ojczyzny, religii i rodziny.

Młodsze pokolenia, które nie doświadczyły wojny a zwłaszcza dzieci osób, które należą do pokolenia powojennego, które nie znają koszmaru wojny i ciężaru odbudowy kraju, które dorastały w okresie stabilizacji, transformacji gospodarczej i w czasie wiary w nieograniczone możliwości, pragną korzystać z życia bez brzemienia życia wypełnionego trudem i cierpieniem.

To jest różnica pokoleniowa i kulturowa. Zresztą całkiem naturalna. Świat nieustannie się zmienia.

Dawniej dbając o rodziców, czyniło się to głównie z poczucia obowiązku, choć wypełnianie obowiązków miało okazać szacunek i miłość.

Dawniej żona trwała przy mężu do śmierci, mimo że nie szanował jej, pił i bił. Trwała w poczuciu obowiązku i z powodu braku społecznej akceptacji dla rozwodu.

Dawniej kościoły były pełne wiernych, bo obowiązkiem było trwać w wierze przodków.

Poczucie obowiązku było podstawą ładu społecznego i zapewniało przetrwanie zagrożonemu narodowi.

Nie było czasu na sentymenty i na niepotrzebne czułości.

Później nadeszły zmiany. Zrobiło się spokojniej, można było pomyśleć o przyszłości, można było planować i marzyć.

Ludzie stali się bardziej otwarci i rozpoczęli poszukiwania. Zaczęli szukać spełnienia marzeń, szczęścia, możliwości samorealizacji i miłości swojego życia. Pojawiło się więcej rozwodów, mniej sformalizowanych związków, kościoły zaczęły pustoszeć, ludzie zaczęli się częściej i dalej przemieszczać oraz częściej zmieniać pracę.

Starsi odczuli to jako lekceważenie zasad, którym poświęcili swoje życie.

Gdyby nie my – mówili – nie mielibyście tego wszystkiego. Teraz to wszystko roztrwonicie!

Wyraźna różnica pokoleń.

Oczywiście upraszczam i jednostkowych przypadkach mogło być inaczej, jednak moje obserwacje i doświadczenie życiowe potwierdzają, że statystycznie było właśnie tak jak to prezentuję.

A co z małym twardzielem?

Można go tak wychować. Może nie okazywać słabości i czułości, ale kiedyś jego rodzice się zestarzeją i będą potrzebowali jego opieki. Jak się wówczas zachowa dorosły twardziel? Jak potraktuje swoich rodziców? Ile czułości i zainteresowania im okaże? Ile włoży w to serca, a ile obowiązku? Zbieramy to co siejemy, siejmy więc rozważnie.

Samurajskie wersety – pieśń 114

W polu jesienią

.

wszystkie kłosy się kłonią

.

w tę samą stronę

.

i ja chcę iść za tobą

.

choć mnie plotkami gnębią

.

.

.

.

.

Pieśń ułożona przez księżniczkę Tajima z tęsknoty za księciem Hozumi.

(zbiór pt. Samurajskie Wersety, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2005r)

Postanowienia noworoczne

I znowu mija kolejny rok. Znowu refleksja i znowu postanowienia. Co jednak zrobić, aby wreszcie się spełniły?

Jedną z przyczyn niepowodzeń jest brak harmonii pomiędzy różnymi sferami naszego życia.

koło coachingowe

Jak możemy zrobić karierę, jeśli nie zadbamy o swoje zdrowie?

Jak możemy się rozwijać, jeśli cały aktywny czas poświęcamy zarabianiu pieniędzy w pracy, której nie lubimy?

Jak możemy zapewnić miłość i opiekę naszym najbliższym, jeśli nie dbamy o relacje jakie nas łączą z otoczeniem?

Potrzebujemy diagnozy.

Możemy w tym celu użyć diagramu zwanego kołem coachingowym.

Koło to jest podzielone na kilka sfer, które są istotne dla większości z nas. Myśląc kolejno o każdej sferze  oceniamy na ile czujemy się w niej spełnieni. Jeśli nasze spełnienie ocenimy na 100% to zamalujemy całą analizowana sferę, jeśli ocenimy je na 0% to nic nie zamalujemy, jeśli oceniamy np. na 40% to zamalowujemy 40% obszaru.

W ten sam sposób postępujemy z kolejnymi sferami naszego życia.

Na zakończenie patrzymy na całość i oceniamy harmonię. Jeśli  uzyskamy równe koło to będzie oznaczało, że czujemy się zharmonizowani. W tym przypadku nie jest istotne czy jest to harmonia w każdej sferze na 40%, 60% czy 100%. Szukamy dysharmonii. Tych sfer, w których odczuwamy największe braki, które wymagają większego poświęcenia naszej uwagi.

Właśnie praca w tych sferach daje nam największe szanse na uzyskanie trwałego efektu. Zmniejszenie deficytu w tych sferach da nam największe zadowolenie i największą satysfakcje. Będzie to jednocześnie dla nas zachętą, aby podjąć pracę nad innymi deficytowymi sferami.

Powyżej jest przykładowe koło coachingowe z wynikami. Jak widać na nim finanse i zdrowie wymagają szczególnej uwagi.

Spróbujmy też pobawić się tym kołem, dzieląc je na sfery wg. naszego pomysłu. Każdy z nas ma własne cele i własne ambicje. Dlatego, każdy z nas może mieć inny zestaw sfer dających mu poczucie życiowego spełnienia i harmonii.

Oby metoda ta była inspirująca u progu nowego roku i w jego trakcie.

Samurajskie wersety – pieśń 115

Opóźnij wyjazd

.

po co cierpieć z tęsknoty

.

dogonię ciebie

.

gdzieś na zakręcie drogi

.

na znak – spleć sznur kochany

.

Pieśń ułożona przez księżniczkę Tajima, gdy dowiedziała się, że książę Hozumi otrzymał cesarski rozkaz wyjazdu.

(zbiór pt. Samurajskie Wersety, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2005r)

Samurajskie wersety – pieśń 116

Cierpię, bo strasznie

 

ludzie plotkują wkoło

 

a ja tej nocy

 

przeszłam przez rzekę, której

 

nie przechodziłam dotąd

.

Pieśń ułożona przez księżniczkę Tajima, gdy spotykała się potajemnie z księciem Hozumi i spotkania te wyszły na jaw.

(zbiór pt. Samurajskie Wersety, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2005r)

Światło świata

Co tak na prawdę nas blokuje? Gdzie leży źródło naszych strachów i klęsk?

autor: Pablo Picasso - akt schodzący po schodach

Świat, nasze otoczenie, ludzie, relacje, przedmioty są, istnieją i trwają. Poprzez nasze niedoskonałe zmysły, postrzegamy je w sposób niedoskonały. Od początku naszego pobytu na tym świecie nabywamy różnych przyzwyczajeń, budujemy stereotypy, wzorce zachowań, tworzymy przekonania i poglądy, automatyzujemy czynności.

Budujemy nasz wewnętrzny świat.

Każdy z nas żyje w swoim własnym świecie. Świecie, który jest niedoskonałym odbiciem realnej rzeczywistości. Nasze wnętrze jest niczym krzywe zwierciadło odbijające światło świata i właśnie to co w nim widzimy czasem nas przeraża. Właśnie to odbicie budzi w nas strach a nie świat, który przegląda się w tym zwierciadle.

Blokują nas nasze wewnętrzne przekonania, stereotypy, strachy …

Dlaczego mówimy, że ci są dobrzy a tamci źli, to jest bezpieczne, ale tamto jest groźne, z tym sobie poradzę a z tym nie? Skąd się to wzięło?

Żyjemy odbitym światłem świata.

Samurajskie wersety – pieśń 107

Zielony welon

.

góry, co w kroplach cała

.

kochana, czekam

.

u stóp już mokry stoję

.

góry, co w kroplach cała

.

.

.

Pieśń stworzona przez księcia Otsu i przesłana pani Ishikawa Iratsume.

(zbiór pt. Samurajskie Wersety, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2005r)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 483 other followers