Najważniejsza chwila
Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie ukryć. Jedną z nich jest nasze przemijanie. Na co dzień staramy się o tym nie myśleć, ale gdy ocieramy się o śmierć to często pojawia się strach.
Strach jest naturalną reakcją, bo czeka nas podróż w nieznane. Nie wiemy czy mamy się bać surowego boga czy też odetchniemy z ulgą, bo po drugiej stronie nic nie ma i wreszcie będziemy mogli uwolnić się od zmagań z codziennością. Nie wiemy też jak będzie wyglądał moment przejścia i czy nie będzie on bolesny. Przecież wielu z nas boi się bólu.
Czasem najbardziej nam szkoda opuszczenia bliskich i ta świadomość nas najbardziej boli. Innym razem szkoda nam niedokończonych spraw i rzeczy, które moglibyśmy jeszcze zrobić. Czasem zaś tak bardzo kochamy doświadczanie uroków życia, że właśnie z nim najbardziej przykro nam się będzie rozstawać.
Strach, niepewność, uczucie przykrości, zachłanność na doświadczanie rodzą w nas cierpienie, któremu towarzyszy patrzenie na świat poprzez pryzmat JA.
Czasem bywamy tak bardzo pochłonięci sobą, że nie dostrzegamy potrzeb bliskich, sąsiadów, spraw w mieście, na świecie i w takich momentach coś nam umyka.
Gdy byłeś na pogrzebie bliskiej osoby to nad czym płakałeś? Czego żałowałeś? Dlaczego było Ci przykro?
Ja żałowałem rozstania. Tego, że już nigdy się nie spotkamy, że nie pójdziemy na spacer, że już nie porozmawiamy. Tego, że JA nie będę mógł tych rzeczy zrobić. Żałowałem też rzeczy, których nie zrobiłem oraz tych, które zrobiłem a nie powinienem.
Z perspektywy czasu widzę, że w gruncie rzeczy żaliłem się nad sobą. Jak JA sobie teraz poradzę. Tylko, czy to jedynie moje doświadczenie? Czy nikomu innemu to się nie przydarzyło?
Tego JA bywa tak wiele, że często przesłania nam rzeczy, które potem wydają się oczywiste. Później aż trudno nam uwierzyć, że wcześniej nie dostrzegliśmy, że obok nas był ktoś szczególny. Najlepszy przyjaciel lub najlepsza przyjaciółka, ktoś na kim mogliśmy zawsze polegać i zawsze pojawiał się gdy byliśmy w potrzebie, ktoś komu ufaliśmy… Pewnie ta oczywistość nas tak usypiała. Ona i wiara w to, że wciąż mamy dużo czasu i następnym razem pójdziemy na spacer, spotkamy się, obejrzymy ulubiony film, podziękujemy czy coś podobnego.
Tylko, że czasem nie ma już następnego razu.
Czas ma to do siebie, że płynie nie patrząc na nasze przekonania,życzenia i potrzeby, a gdy następuje moment rozstanie to zwykle okazuje się, że nie jest to właściwy moment, bo było jeszcze tyle do zrobienia.
Dlatego odkładanie na potem jest ryzykowne.
Dlatego dotarło do mnie, że najważniejsza jest zawsze chwila obecna.
Posted on 31 Październik 2011, in News and tagged sprawy ostateczne. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Dodaj komentarz