Archiwa miesięczne: Luty 2012

Techniki skutecznej sprzedaży czy skutecznego oszustwa?

Dzień dobry! Czy rozmawiam z Panią Anną? W związku z tym, że opłaca Pani regularnie rachunki chcę Panią zaprosić po odbiór darmowej nagrody wartości 120,-zł oraz na darmowy poczęstunek. W trakcie poczęstunku odbędzie się niezobowiązująca prezentacja atrakcyjnych wycieczek organizowanych przez naszą firmę. 

autor: Pablo Picasso

Prezentacja odbyła się w hotelu. Przybyło na nią kilkadziesiąt osób. Uwagę zwracał wiek zaproszonych. Jak się okazało nikt nie miał mniej niż 45 lat. Wszyscy, którzy przybyli otrzymali kremy lub zestaw noży Ginsu 2000. W czasie prezentacji przedstawiono kołdry z pasami magnetycznymi wartości 6.000 zł do nabycia za jedyne 3.000 zł. a potem rozlosowano kilka wycieczek do Tyrolu, Toskanii i na Costa Brava wartości 3.000 zł, ale teraz wyjątkowo za jedyne 1.800 zł wraz z osobą towarzyszącą gratis. Trzeba było wpłacić jedynie 150 zł celem nabycia rezerwacji.

Kilka osób kupiło kołdry. Wszyscy, którzy nabyli rezerwacje zapłacili.

Prezentacja zakończyła się sukcesem.

Co jednak było nie tak?

Zaproszenie miało charakter wyróżnienia. Sumienne opłacanie rachunków się opłaciło. Uczciwość została nagrodzona prezentami.

Wiek zaproszonych wskazywał grupę docelową, do której była adresowana oferta. Dokonano segmentacji klienta.

Prezentacje przeprowadzono fachowo, kompetentnie, rzeczowo.

Prezenter grzeczny, miły, elokwentny.

Wylosowane wycieczki były cenowo atrakcyjne, a zaprezentowane warunki przejazdów i program dobry.

Co jednak było nie tak?

Noże ponoć o wartości 120zł są do kupienia za pośrednictwem internetu za 9 dolarów.

Na pojawiające się pytania za jakie rachunki te nagrody, jak się dowiedziałem padały różne odpowiedzi np. za rachunki telefoniczne, za płatności kartą, za zakupy w aptece itp. Nikt nie wyjaśniał, która apteka czy bank udostępniły dane osobowe.

Dobór wiekowy grupy docelowej sugeruje, że firma liczy na osoby bardziej podatne na sugestie.

Firma nie jest znana Krajowej Izbie Turystyki, nie posiada na swojej stronie internetowej rzeczowej, szczegółowej oferty wyjazdów.

Z tego co można przeczytać na forach, firma działa na terenie całego kraju. Wiele opinii sugeruje, że ludzie czują się naciągani i oszukiwani.

Szkoda mi starszych ludzi, którym opowiadając o wyjeździe do Toskanii, wyświetlano zdjęcie papieża Jana Pawła II i obiecywano wycieczkę do Watykanu.

Takie warunki stworzono do sprzedaży. Skuteczne, ale chyba dalekie od etyki.

Uwaga

Sytuacja, którą opisuje jest fikcyjna i stworzyłem ją na podstawie opinii jakie wyrażało wiele osób na niżej wymienionym forum, oraz historii jaką usłyszałem w tym tygodniu od znajomej. W ostatnich tygodniach Wejherowo jest intensywnie obdzwaniane przez kolejną firmę zapraszającą na prezentację z darmowymi prezentami. Już wiele razy słyszałem podobne historie dla jednych będące pokazem skutecznej sprzedaży, a dla innych pokazem zwykłego oszustwa. Mam nadzieje, że opinie z poniższego forum są nieprawdziwe.

http://www.forum-turystyczne.pl/q/fo_id,263642,,,solarmed-wycieczka.html

Radość szczeniaka

W ostatnią niedzielę czekając na pociąg zwróciłem uwagę na psa ze szczeniakiem.

Pogoda była dżdżysta, pełno kałuż na drodze więc szczeniak, a był puszysty, wyglądał jak nieboskie stworzenie. Był cały mokry i brudny, ale energia go rozpierała. Z radością wskakiwał w każdą napotkaną kałużę i z jeszcze większą radością co chwilę podbiegał do swojego zwierzęcego opiekuna, aby go zaczepić.

Jean Renoir - dziewczynka

Rozejrzałem się w poszukiwaniu ich właściciela, ale było pusto. Zdaje się, że były to bezpańskie psy.

W tym momencie się rozczuliłem i zrobiło mi się ich szkoda.

Czemu?

To mi dało do myślenia. Dlaczego tak mnie to poruszyło?

Pociąg, na który czekałem nadjechał, więc wsiadłem i się zamyśliłem.

Wiele razy widziałem bawiące się na podwórku brudne, źle ubrane dzieci z ubogich rodzin. Wówczas również coś się we mnie poruszało. Zawsze czułem bezsilność wobec skali problemu. Co może jeden człowiek?

Jednak tym razem dotarło do mnie coś jeszcze.

W oczach szczeniaka widziałem radość. W oczach tych dzieci, również wiele razy widziałem radość.

Ten szczeniak bawił się radośnie czując zapewne opiekę dorosłego psa. Dorośli, których obdarzamy zaufaniem zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa. Gdy dorastamy i wspominamy szczęśliwe chwile z dzieciństwa, to często dotyczą one wspólnych zabaw z rodzicami, albo zabaw w obecności rodziców lub osób, które zapewniały nam okresy beztroski.

Co ciekawe, sytuacja materialna nie była najważniejsza. Najważniejsze było samopoczucie, a to związane było z miłością, byciem kochanym, bezpiecznym, otoczonym ciepłem, zainteresowaniem i opieką.

Dorastanie w zamożnej rodzinie, gdzie niczego nie brakuje, gdzie można mieć najnowsze iPody, iPhony, tablety itp. nie da takich radosnych wspomnień jeśli zabraknie bliskości z rodzicami. Co z tego, że rodzice kupują wszystko co dziecko chce a nie poświęcają czasu, aby okazać mu miłość? Miłości nie da się kupić.

I tu ponownie pomyślałem o szczeniaku.

Nie mam pojęcia jaki wpływ na życie tego szczeniaka miały te chwile, ale to mogły być najszczęśliwsze chwile w jego życiu. My ludzie również  pragniemy takich radosnych i beztroskich chwil.

Takiej radości szczeniaka.

Panie Premierze, jak żyć?

Dziś rano obudziłem się z pewnym niepokojem. Żony nie było w łóżku, syna nie było w jego pokoju. Pies i kot spoglądali na mnie smętnym wzrokiem. Nawet teściowa nic nie mówiła.

autor: Vincet van Gogh

Spojrzałem za okno, nie było słońca.

Włączyłem telewizor, nie było sygnału.

Włączyłem komputer, nie było internetu.

Najczarniejsze myśli zaczęły mi się kłębić w głowie.

Zostałem sam na sam ze sobą i z własnym życiem wewnętrznym. Tykanie zegara wpijało się w mózg. Świergot ptaka za oknem wydawał się nie do zniesienia. Nawet znoszenie delikatnego powiewu wiatru wydawało się ponad siły.

Zostałem odcięty od świata i skazany na komunikowanie się z bliskimi za pomocą XX wiecznej metody werbalnej!!!

Po chwili ochłonąłem i dotarła do mnie straszna myśl.

Jednak się zaczęło. Jednak Majowie mieli racje. Jednak to wszystko przewidzieli.

Usiadłem i cicho załkałem.

Panie Premierze!

Jak żyć?

Jak żyć bez internetu?!!!

Yakuza, wprowadzenie do mechaniki gry

Od jakiegoś czasu podejrzewałem, że wśród was jest prowokator. Ktoś, kto dąży do wywołania wojny między klanami. Daję wam godzinę, byście ustalili kto z was jest tym prowokatorem. Potem przybędę i wymierzę sprawiedliwość. Pamiętajcie o naszych zasadach:

  • okazuj szacunek każdemu o wyższej randze,
  • nigdy nie patrz mu w oczy i pamiętaj, że to on odzywa się pierwszy,
  • inicjatywa należy do wyższego rangą,
  • jeśli złamiesz zasady, może spotkać cię kara.

Misuke Kakashi Daimyo Klanu z Doliny

autor: Vincent van Gogh - Kwitnąca gałąź migdałowca

Tak przedstawia się pokrótce fabuła gry, którą niedawno stworzyłem. Jest to hybryda jeep forma z larpem.

W grze uczestniczyć może ok 10 osób.

Każda osoba otrzymuje kartę postaci zawierającą: imię i nazwisko odgrywanej postaci, oraz funkcję pełnioną w klanie. Pozostałe informacje o osobie, jej motywacjach, ostatnich wydarzeniach, w których uczestniczyła oraz wydarzeniach, w których nie brała bezpośrednio udziału, ale mających wpływ na życie całego klanu, opisane są na kartach zdarzeń i pojawiają się w trakcie gry.

Zastanawiałem się, kto ma nadawać tempo grze i wybrałem wariant z rangami. Uczestnicy spotkania, są członkami shierarchizowanej struktury, dlatego to osoba o najwyższej randze prowadzi obrady, losuje i odczytuje kolejne karty zdarzeń, udziela głosu pozostałym uczestnikom spotkania, zadaje im pytania i w ten sposób kontroluje czas gry.

Gracze mają jedynie godzinę na ustalenie, kto spośród nich jest prowokatorem, więc presja czasu dodatkowo podnosi emocje.

Wyobraziłem sobie, że prowadzący grę może okazać się niesprawiedliwy, może rzucać niesłuszne oskarżenia, ignorować niektóre karty zdarzeń a innym poświęcać zbyt wiele czasu. Naturalny by był bunt. Jak go przeprowadzić?  A co jeśli dwie osoby będą miały tą samą rangę? Jak rozstrzygną spór między sobą? Dogadają się, czy będą się chcieli wzajemnie wyeliminować?

Wprowadziłem jeszcze dwa parametry: atak i unik.

W trakcie gry, gracz może zdecydować się na wykonanie ataku. Atakowany gracz broni się unikiem. Jeśli punkty ataku przewyższają punkty uniku to atak się powiódł i atakowany gracz ginie.

Jeśli ginie osoba najwyższa rangą to prowadzenie gry przejmuje kolejny gracz z najwyższą aktualnie rangą.

Jak przyznawane są punkty rangi, ataku i uniku?

Tu pojawia się element strategii.

Przed grą, każdy gracz dysponuje 10 punktami. W tajemnicy rozdziela je pomiędzy te trzy parametry. Każdy parametr musi mieć przynajmniej 1 pkt. Zliczone razem dają maksymalnie 10 pkt. Na początku ujawnione zostają rangi. W ten sposób pojawia się gracz, który mając najwyższą rangę rozpoczyna grę i ją prowadzi. Jeśli zdarzy się, że kilku graczy ma najwyższą rangę to wspólnie prowadzą grę. Pozostałe parametry pozostają w tajemnicy do czasu ich użycia.

Gracze defensywni zainwestują pewnie w unik, by czuć się bezpiecznie. Jednak będzie to kosztem ataku i rangi, więc nie będą mieli zbyt wiele do powiedzenia. Ich pozycja w hierarchii grupy może być niska, więc mogą paść ofiarą niesłusznego posądzenia o prowokacje.

Odważniejsi, wierzący w walkę zainwestują pewnie w atak. Kto im zagrozi jeśli będą mieli np 8 pkt ataku? No, cóż. Jednak nikt nie jest nieśmiertelny. Trzeba pamiętać o kolejnej zasadzie. Gracz wykonujący atak staje się na ten moment bezbronny wobec ataku innej osoby. Możliwe, że pokona osobę, którą atakuje, ale jeśli ktoś inny w tym momencie zadeklaruje atak to nawet atak o wielkości 1 pkt będzie udany. Żaden unik nie uchroni takiej osoby przed śmiercią. Jest to wentyl bezpieczeństwa wobec osób, które chciałby wszystko rozstrzygnąć szybką walką. Super wojownik o ataku 8 pkt może zginąć z ręki słabeusza.

Ktoś o charakterze negocjatora, manipulatora, lubiący mieć kontrolę nad tym co się dzieje zainwestuje pewnie w rangę. Da mu to możliwość wpływania na tempo gry, interpretacje wydarzeń, rzucanie oskarżeń i wiele innych możliwości. Jednak niesprawiedliwe postępowanie może zostać ukarane śmiercią z ręki pokrzywdzonego gracza, który może się okazać dobrym wojownikiem. Aktualnie najwyższy rangą korzysta z pewnego ciekawego przywileju. Ponieważ w hierarchii musi być porządek i powinny być zachowane pewne zasady to jeden raz może ukarać dowolnego gracza obniżeniem mu rangi o jeden punkt. Jednak może uczynić to tylko raz.

Są tu więc elementy strategicznego myślenia i negocjacji.

A jak się kończy gra?

Po godzinie pojawia się daimyo i wymierza sprawiedliwość.

Jaką? Taką jaki będzie jego humor.

Prowadzący grę losuje sposób zakończenie gry, więc mogą przeżyć gracze uczciwi i zdyscyplinowani, albo śmiali i waleczni, albo zupełnie inni.

Po kilku testach tej gry podoba mi się w niej występująca immersja, strategia i nieprzewidywalność.

Pozostaje stworzyć karty zdarzeń.

Powodzenia.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 541 other followers