Pierwszy Polski Konwent Świadomości Fraktalnej w Gdyni – byłem, widziałem

Właśnie wróciłem z ciekawego wydarzenia. Przez ostatnie dwa dni w Gdyni odbywał się Pierwszy Polski Konwent Świadomości Fraktalnej. Wzięło w nim udział wielu prelegentów i uczestników z całej Polski.
Tematyka konwentu była bardzo szeroka i gdybym miał spiąć ją jedną, to powiedziałbym:

Wszyscy jesteśmy częściami większej całości i wszyscy jesteśmy współzależni od siebie.

Wziąłem udział jedynie w części wystąpień, warsztatów i paneli dyskusyjnych. Nie sposób było być wszędzie, a to wielka szkoda.

Bardzo podobały mi się prelekcje, które prowadzili Tomek Gruba i Michał Święszek. Ich prelekcje uważam za bardzo profesjonalne, bardzo dobrze przygotowane i bardzo dobrze poprowadzone.

Tomek opowiadał w sobotę o Naturze Rzeczywistości, o tym jaki wpływ na otaczająca nas rzeczywistość ma nasz umysł i prezentował przy tym wyniki badań naukowców. Dzisiaj, w niedzielę prowadził prelekcje na temat Samowystarczalnych technologii, podając przykłady rozwiązań, które mogą odciążyć i zachować środowisko naturalne, a nam dać zdrowsze życie.

Michał, w sobotę w czasie swojego warsztatu opowiedział o ciekawym Systemie Neutralizacji Cierpienia WORK, który może pomoc w walce z depresją, oraz z mniej drastycznymi stanami obniżenia nastroju. Dziś zaś, w bardzo ciekawy sposób opowiadał o Ewolucji, najwspanialszym spektaklu na Ziemi i poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie w jaki sposób i gdzie doszło do powstania życia. Swoją prezentację wzbogacił wieloma krótkimi filmami tematycznymi, co uczyniło ją jeszcze bardziej interesującą.

Równie ciekawie w sobotę Krzysztof Słupianek zaprezentował temat Samoleczenia, oraz wpływu naszego umysłu na nasze ciało.  Wiem, że dla wielu osób samoleczenie jest czymś dziwnym, ale równie dziwne jest zaprzeczanie faktowi, że stres ma wpływ na nasz organizm. W tym kontekście zainteresowała mnie przywołana przez prelegenta tzw Germańska Nowa Medycyna i przyjrzę się temu zagadnieniu bliżej.

Do bardzo udanych wystąpień, w których miałem okazję uczestniczyć uważam również prelekcję Adriana Michalczuka na temat Zagrożeń związanych z konsumpcją i uprawą GMO. Ten temat szczególnie wymaga nagłaśniania, aby konsumpcji mieli chociaż dostęp do informacji o tym czy nabywana przez nich żywność została wyprodukowana przy udziale produktów genetycznie modyfikowanych. Uważam to za istotny element edukacyjny tego Konwentu i mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku ACTA, takie działania społeczne staną się efektywne.

Dziś również wysłuchałem wystąpienia Andrzeja Burdziaka na temat Ewolucji Świadomości Ducha w 2012r. Andrzej zaprezentował interpretacje historii świata, ludzkości i tego co nas czeka, opierając się na interpretacji coraz powszechniejszego w mediach Kalendarza Majów. Prelekcję uważam za udaną, choć zmęczył mnie potok przytaczanych liczb i potęg, jednak zainteresowałem się tematem na tyle, że sam sprawdzę czy daty i kierunki wojen i najazdów jakie miały miejsce w Europie odbywały się własnie w takich cyklach, o których usłyszałem na tej prelekcji.

Gratuluję odwagi chłopakowi, który przedstawiał się jako Vincenty Docent. Jego temat, Budda ze schabowym czyli mądrości dalekiego wschodu w przysłowiach polskich jest bardzo dobry i niesie duże możliwości. Zdaje się, że Vincenty nie ma wprawy w wystąpieniach publicznych, ale  moim zdaniem ma potencjał, aby zostać dobrym mówcą. Życzę mu, aby nadal ćwiczył i rozwijał temat, który podjął. Chętnie w przyszłości wysłucham go jeszcze raz.

Ostatnim wystąpieniem, które śledziłem była Wojna o twój umysł – manipulacje w mediach. Prelekcję prowadził Filip Blicharczyk. Tu mam mieszane uczucia i nie wiem jak się zakończyła. Początek był interesujący, opowiadał o technikach programowania neurolingwistycznego stosowanych w mediach, polityce i handlu. W pewnym jednak momencie prelegent zaczął prezentować swój religijny sposób na ochronę przed złem tego świata i gdy nic nie zapowiadało, że zamierza powrócić do tematu prelekcji uznałem, że prelekcja się zakończyła i opuściłem salę wraz częścią osób.

Generalnie uważam, że Konwent był udany. Zgromadziło się wiele osób o bardzo różnych poglądach i powstała możliwość ich wymiany w przyjaznej atmosferze. To właśnie uważam za główną wartość tego Konwentu.

Mam nadzieję, że kolejny Konwent będzie jeszcze lepszy, że prowadzący będą się trzymali ram czasowych a warsztaty będą się odbywały w większych pomieszczeniach, oraz że dotrę do Kariny Dzidy na podróże bębnowe i do Basi Pączkowskiej na koncert gongów. Następnym razem zacznę od tych punktów programu, bo słyszałem o dziewczynach dobre opinie.

To był dobry weekend.

3 myśli w temacie “Pierwszy Polski Konwent Świadomości Fraktalnej w Gdyni – byłem, widziałem

  1. Na konwencie spędziłam cały weekend, jestem bardzo zadowolona. Wspomniane wyżej doświadczenia z warsztatów z Kariną „Podróże bębnowe” oraz koncert mis i gongów są dla mnie pozycjami najlepszymi, myślę że warto o tym wspomnieć. Mnóstwo innych ciekawych warsztatów, ćwiczeń, wykładów, medytacji. Wspaniale spędzone dwa dni, dużo wrażeń, nowej wiedzy, opinii, nowe ciekawe znajomości … Wszystko byłoby wspaniale, ale wbrew temu, że wszyscy powtarzają że nie należy tak dużo narzekać i szukać samych negatywów, to niestety muszę o tym wspomnieć.

    Pominę elementy organizacyjne, takie jak małe , ciasne sale, ekrany, internet i sprawy techniczne …
    Głównym problemem nie są nawet ciągłe zmiany w programie, o których nie było informacji na bieżąco (np. kartki z informacją) i człowiek rezygnował z czegoś , co go ciekawiło, na rzecz czegoś innego, czego wcale wtedy nie było i błąkał się potem bezwiednie, marnując czas…

    Nieważne, bo i tak było ciekawie, przyjemnie i na niedostatek ciekawych doświadczeń nie narzekam. Wszystko byłoby pięknie, gdyby ludzie umieli się wzajemnie szanować. Osoby, które miałam przyjemność spotkać to wspaniali, ciekawi i bardzo ciepli ludzie, ale wystarczy jedna lub dwie osoby, żeby zepsuć komuś pół dnia… Mówię tu o szanownych paniach z bachorami. Dla mnie osobiście to absurd, że ludzie przyjeżdżają w takie miejsca z dziećmi , ale skoro tak już się stało, to zastanawia mnie skąd ten brak poszanowania dla spokoju innych ludzi? Panie wchodziły na SALE WYKŁADOWĄ ze szkrabami, robiły sobie na sali istne domowe przedszkole i plac zabaw i zupełnie nie wiem w jakim celu. Same nie słuchały tego co się działo, gdyż zajęte były „ogarnianiem” dzieci , więc jedyną intencją jakiej się doszukuję to dokuczenie innym… Ja rozumiem doskonale atmosferę relaksu, rozprężenia, wzajemnej akceptacji , ale drogie panie – nie wszyscy musimy umieć relaksować się w towarzystwie dziecięcych krzyków, płaczów, zabaw i gadaniny … Nie wszyscy musimy być wyluzowani do granic możliwości. Przyszłam szukać relaksu, spokoju, wyciszenia, wiedzy i doświadczeń, a karmić musiałam się irytacją i nerwami. Troszkę szacunku dla innych! Nie każdy jest zachwycony i rozczulony pani dziećmi i nie każdy umie skupić się na wykładzie i warsztacie w hałasie. Nie uważam się z tej okazji za złego człowieka. Ponad to przeszkadzało to samym prelegentom i prowadzącym, którzy często byli zagłuszani i tracili koncentracje. Szczytem braku kultury i szacunku dla drugiego człowieka było przyprowadzanie dzieci na małą salkę warsztatową, która ledwo mieściła słuchaczy, gdzie prelegent próbował mówić, a dzieci cały czas hałasowały , przyniosły sobie namiot, bawiły się, biegały, turlały się pod nogami i krzesłami wszystkich osób , które zmuszone były do odczuwania winy, że nie są rozczulone rozkosznymi dziećmi … Jeśli nasze dziecko nie jest tak wychowane jak ta mała cicha dziewczynka, bodajże córka pani Pączkowskiej, która nie przeszkadzała nigdy, to nie zaszczycajmy innych obecnością naszych pociech. Nie wiem dlaczego zmuszano mnie cały dzień do nerwów, nie wiem dlaczego dzieciom urządzano żłobek, sypialnię i bawialnię na dali wykładowej , nie widzę sensu, gdyż panie mamy też nie słuchały, gdyż nie mogły, więc przyszły tylko „umilić” innym czas… Moja cierpliwość wystawiana była na próbę nawet po północy, kiedy wydawałoby się że już mógłby być już święty spokój w przypadku ok. 3 letnich dzieci … Nie wiem dlaczego muszą być dosłownie wszędzie … Ja apeluję i myślę że nie tylko w moim imieniu – szanujmy się wzajemnie …

  2. Tak, tak ta mała cicha dziewczynka, to moja córka 🙂 Cieszę się, że poruszyła Pani ten temat. Na moje koncerty przychodzą czasem mamy z dziećmi. I faktycznie, nie ma ograniczeń wiekowych, nie jest nigdzie napisane, że dzieci nie mogą znajdować się w takich miejscach, ale … no tak, liczy się na to, że będą cicho, że mamy wiedzą, co robią zabierając je ze sobą, że będą miały wyczucie i w razie potrzeby opuszczą salę, żeby nie przeszkadzać innym. Niestety jednak (albo na szczęście) poziom wrażliwości jest bardzo bardzo różny i to co jednym przeszkadza, innym zupełnie nie.
    Ciekawa jestem zdania innych osób na ten temat. Czy dzieci przeszkadzały? Ja przyznam, że mi zdarzało się je uciszać i że głośnie zabawy w sali warsztatowej i wykładowej odwracały moją uwagę od tematu wykładów.
    Myślę, że temat tu poruszony jest godny poważnego potraktowania. Może to pomóc w przyszłości podnieść jakość takich wydarzeń. Np. przy dużym zainteresowaniu mam małych dzieci, stworzyć miejsce gdzie maluchy mogą się zebrać, a mamy porozmawiać o świadomości fraktalnej 🙂 brałam udział w festiwalach, gdzie takie rozwiązania świetnie się sprawdzały. Można również zaznaczyć w programie, że nie jest to miejsce odpowiednie dla małych dzieci, bo oczekiwać od maluchów, że będą cały dzień cicho siedzieć i słuchać wykładu jest nieporozumieniem.
    Cieszę się, że podobał się Pani koncert. Pozdrawiam.

  3. Co do wspomnianych dzieci, to powiem, że samo czołganie się pod krzesłami mi nie przeszkadzało, ale w momentach gdy ich zabawy zagłuszały prelegentów zastanawiałem się, czy jest to dla nich odpowiednie miejsce.
    Na szczęście nikt tym dzieciom nie zrobił krzywdy przesuwającym krzesłem, a maluchy wciskały się w takie szczeliny, że mogło się to skończyć źle.
    Zacytuję tu wypowiedź innej małej, cichej dziewczynki, którą często widywałem rysującą na recepcji. Gdy któryś raz przebiegały po holu wspomniane dzieci, ta dziewczynka stwierdziła: Dzieci są dziwne.
    Rozbawiło mnie to, ale i uświadomiło, że moje wątpliwości nie są wątpliwościami starego piernika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s